Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lipca 2012

Smaki, zapachy

Po paru dniach ciszy na blogu (uzasadnionej, o czym zaraz na piszę), wreszcie mam chwilę czasu, by podzielić się z Wami nowościami z życia JustIn.

Za brak wpisów w tym tygodniu odpowiedzialny jest mój kochany kolega! ;) Facet, o którym była mowa w jednym z poprzednich postów. To ten, który zmienił branżę i poświęcił się gotowaniu. Słuchajcie, a raczej czytajcie - mam przyjemność wspierać Go w tych kulinarnych działaniach!
Coś cudownego...

Zajęcie jest oczywiście dość cieżkie fizycznie, bo trzeba ogarniać dużo rzeczy jednocześnie, kroić, smażyć, zmywać, podawać, nosić itp itd. Po całym dniu kręgosłup i nogi wysiadają, ALE! Jest satysfakcja, i to ogromna. Zwłaszcza w tym momencie potrzeba mi silnej motywacji, którą daje mi gotowanie. Przede wszystkim - ludzie mają teraz tak poustawiane życie, że wszystko robią z nastawieniem 'że to daje perspektywy'. Czyli działają licząc na efekty w przyszłości, niekoniecznie lubiąc to, czym się zajmują. A to studia, bo będzie otem praca, a to praca, bo kiedyś będzie można wziać kredyt, itd.

A mi w tej pracy podoba się to, co zawsze mnie w gotowaniu dla innych kręciło - natychmiastowy efekt. Puste talerze zwrotne i komplementy 'bo te placuszki cukiniowe to niebo w gębie' :) Miło to słyszeć i miło sprawiać przyjemność innym.


Są tacy klienci, którzy przychodzą codziennie. Im się doradza szczególnie, proponuje, choć naprawdę dbamy o wszystkich. Staram się czymś ludzi zaskoczyć, coś dodać, uatrakcyjnić potrawy. Wtedy mam pewność, że oni wrócą. Że nawiązuje się więź. Kolega strateg wspomniałby tu o marketingowym pojęciu lojalności. I tak właśnie! Dążę do tego, by ludzie, którym gotujemy, chcieli jeść tylko to, co mamy im do zaoferowania, a nie wybierali zupki w proszku w jakiejś budzie.

Plus to także praca z kolegą, który jest absolutnie pozytywnie zakręcony na punkcie pichcenia, lubuje się w aromatach, smakach, konsystencjach. Nie ma dwóch takich samych potraw. To tęcza barw, różnorodności, moc kreatywnych działań. Przyjemnie jest pracować w atmosferze prawdziwej pasji:) Tego Wam życzę, niezależnie od branży, w której działacie!

wtorek, 26 czerwca 2012

Uśmiech podany na talerzu!

Budzicie się, słyszycie, jak huczy wiatr. Ciężkie, grafitowe chumry szybko przemieszczają się po niebie. Niby jest lato, a na Wschodzie zapowiedzieli 11 stopni Celsjusza. Niby są wakacje, ale energii do działania brak. Jak żyć?

W takie dni jak dziś, gdy samopoczucie średnie, łatwo o przeziębienie (bo oczywiście spało się przy otwartym oknie:/), może się wydawać, że wstanie z łóżka to wyjście najgłupsze z możliwych. A jednak. Z łóżka wstać trzeba/warto/należy (niepotrzebne skreślić).

Mam metodę na takie dni jak dziś. Paskudna aura działa demotywująco, więc należy zadziałać na przekór! Robię zatem coś, cokolwiek, co sprawia mi radość i daje dość szybki efekt. Numerem jeden na liście motywatorów jest... gotowanie innym.
Tata od ósmej rano kosi trawnik. Co należy zrobić? Ugotować mu obiad:))
Szybkie, proste, satysfakcjonujące.
Jest południe, a ja pomimo średniego samopoczucia, ugotowałam krupnik i drugie danie.

Zupy często wydają się trudne do zrobienia, ale początkującym mogę polecić przygotowanie rozgrzewającego krupniku z czystym sumieniem.

Potrzeba tylko kawałka kurczaka, kaszy, ziół (ja dodaję pieprz, sól, ziele angielskie, liść laurowy, ale też trochę kminku, majeranku, gałki muszkatołowej), włoszczyzny, cudnych, młodych ziemniaczków, pietruszki.
Zapewniam, że każdemu wyjdzie cudo z naszych rodzimych produktów, w stylu starej, dobrej babcinej kuchni:)

Drugie danie to banalnie prosta, ale chwytająca za serducho i żołądek potrawka.

Robię ją z podsmażonej dużej ilości młodej cebulki, szczypiorku, cienkiej kiełbasy. Potem dodajemy czerwoną fasolę, pokrojone w kostkę pomidory, przyprawy (tu pojawia się też bazylia, oregano, tymianek). Ja dodałam też pokrojony drobno żółty wędzony ser, który nadał potrawce bardzo fajny, ostry smak:)



Tata zachwycony. Czyż coś może zadziałać bardziej motywująco, niż uśmiech wdzięczności?