wtorek, 10 lipca 2012

Porno a zdrada

Zdrada czy nie zdrada - oto jest pytanie. Porno. Dziesiątki serwisów w necie, filmiki, gazety... dla singli, wiadomo, nie ma problemu. Nikt im do sypialni nie zagląda. Ale czym staje się porno w związku?

Otóż może stać się ono wszystkim, w zależności od nastawienia partnerów. Dobra, ręka do góry, kto w życiu nie natknął się na jakąś stronkę XXX. Zalewa nas fala mniej lub bardziej udanych erotycznych stron, artykułów, blogów, sklepów itd. Jedni korzystają, drudzy odrzucają. Kwestia płci też ma tu duże znaczenie, bo pomimo ogromnej emancypacji kobiet i coraz bardziej odważnych działań na polu erotycznym, płeć piękna zawsze będzie podchodzić do spraw bardziej emocjonalnie.


A porno to nie prawdziwe emocje. To fizjologia. Tworzone w zdecydowanej większości dla facetów, choć przecież znajdą się także 'heavy userki' :) Kwestia porno i sposób traktowania tej aktywności u partnerów, staje się kością niezgody w wielu obserwowanych przeze mnie związkach. Oczywiście zazwyczaj jest tak, że faceci oglądają, a kobiety szlag trafia. W sumie nie ma się co dziwić. Tam wszyscy idealni, opaleni, naoliwieni, wygoleni. Zawsze wszystkim zachwyceni, z rozkoszą wymalowaną na twarzach od pierwszych sekund. No kto by tak nie chciał? Tyle, że do rzeczywistości ma się to średnio. Wywołuje to rzecz jasna kompleksy w kobietach, które są zbyt krytyczne wobec swojego wyglądu i umiejętności. Zdecydowanie zbyt krytyczne. Jakoś faceci nie mają załamki z powodu gigantycznego wyposażenia 'aktorów'. chyba że mają - panowie, oświećcie mnie. Generalnie to, co dla facetów jest fantazją na ekranie, dla kobiet jest czymś, co je przytłacza i rozdrażnia:

rywalizacją.

Z tymi wirtualnymi, perfekcyjnymi laskami. Tu tkwi pułapka porno. W rzeczywistości w większości kobiet buduje ono coraz większe kompleksy, zamiast 'edukować' czy rozluźniać.

Ja tam do porno nic nie mam:) I nie uważam za zdradę, jeśli służy inspiracji lub rozładowaniu napięcia przy przymusowym rozstaniu. Ale porno będzie traktowane jak zdrada - przeze mnie i pewnie przez większość kobiet -  jeżeli  oglądanie filmików wiąże się z obniżeniem częstotliwości/jakości realnych zbliżeń z partnerką/partnerem. Prosta droga do uzależnienia, gdy real jest mniej satysfakcjonujący niż wirtualny świat.

Coś widziałam ostatnio w TV na temat cyberzdrad, które podobno niedługo mają zafunkcjonować. Zakładasz okularo-projektor (czy coś takiego) jak z Matrixa, wyświetla Ci się laska. Nie dość że ją widzisz, jak się wije przed Tobą, to jeszcze ona się przybliża i Cię nawet dotyka! I zapachy nawet jakieś ten projektor wydziela...ekhm...
Cóż. Są miłośnicy hot-doga i miłośnicy dobrego wina sączonego na tarasie. Kobiety - nie bierzcie panów a'la fast-food i bądźcie kreatywne. Wtedy porno nigdy z Wami nie wygra, ale będzie inspirować. Faceci - komp to nie wszystko. Wiadomo, tam macie hipermarket. Dobre są w nim zakupy raz na jakiś czas. Ale zupka instant z torebki nigdy nie będzie smakować tak jak ta z dojrzałych pomidorów z listkami świeżej bazylii;-)

10 komentarzy:

  1. Motyw z pełną wirtualizacją cyberseksu - trochę poniosła Cię fantazja. O takim czymś wspominano już kawałek czasu temu, wspominają teraz i jeszcze trochę wspominać będą. Wciąż jednak jest to Sci-Fi.

    Stwierdzenie, że porno jest tworzone przede wszystkim dla mężczyzn, to też spora przesada. Ilość odbiorców w postaci kobiet jest ogromna. Kwestia tylko tego, że stanowcza większość nie przyznaje się do tego - co ma w sumie swoje powody w ogromnej ilości kompleksów i braku pewności co do własnej seksualności.

    A stwierdzenie "Kobiety patrzą na telewizyjne piękności i łapią kompleksy!", aż ciężko uwierzyć, że podpisałaś się pod tym. Kompleksy kobiet pod tym względem rodzą się przede wszystkim z ich lenistwa. Jeżeli taka narzekająca kobieta przeznaczyłaby chociaż pół czasu, kiedy niepotrzebnie używa języka do wygłaszania niezadowolenia w związku z swoim ciałem, na bieganie/siłownie/sport - po dość szybkim czasie sprawy wyglądałyby inaczej.

    Gdzieś też padło - dlaczego faceci sami nie popadają w kompleksy? Polecam film "Bigger, Stronger, Faster" - reż. Chris Bell. Wbrew tytułowi - nie jest to film porno, a wyjaśnia całkiem sporo.

    Ale co do samego tematu. Jeżeli partner/partnerka czuje większy pociąg do filmów, niż rzeczywistości = nie jestem w stanie zrozumieć powodów, dlaczego takie osoby łączą się w pary. To zahacza o idiotyzm.

    Gent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o kwestie cyberzdrad, to użył tego pojęcia Zbigniew Lew-Starowicz w jednym z programów telewizyjnych w tamtym tygodniu. Po prostu do tego nawiązałam, ale mam świadomość, że temat funkcjonuje od dawna.
      Jeśli chodzi o stwierdzenie, że porno jest tworzone PRZEDE WSZYSTKIM dla facetów, to nie jest to przesada, tylko prawda. Grupą docelową dla porno są mężczyźni, a nie kobiety. To nie zakłada, że kobiety tego nie oglądają:) Ale przez większość czasu pokazywane są kobiety, to one skupiają uwagę, a nie pośladki faceta.
      Jeśli chodzi o kompleksy, to Gent - jako mężczyzna, nigdy nie zrozumiesz tej presji, którą w kobiecej psychice wywołuje ciągły przekaz prasowy/telewizyjny przefiltrowany przez Photoshopa. Mężczyznom te kobiety po prostu się podobają. Ładne piersi, dwumetrowe nogi, idealny tyłeczek. Kobiety widzą za to idealną cerę, KTÓREJ NIE MAJĄ, brak cellulitu, KTÓRY ONE MAJĄ, itp, itd. Podobnie z porno, tamto już w ogóle dominują poruszające się kobieto-cyborgi.
      Myślisz bardzo 'kategorycznie'. A to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane, niż Ci się wydaje. Gdyby te wszystkie matki-Polki miały czas, pieniądze i siły na bieganie/siłownię/sport, to może by go uprawiały. Ale łatwo się mówi. To tak, jakby twierdzić, że wszyscy nie są managerami, bo są leniami. No przecież mogli się uczyć, być dynamiczni,mobilni itd. Ale nie są. Ludzie mają różne charaktery, i czasem od własnego partnera zamiast wsparcia i motywacji, otrzymują 'baty' - pomyślałeś o tym? Czasem kobiety są tak przytłoczone, że autentycznie brakuje motywacji do działania. Widziałam wiele utajonych depresji z powodu wyglądu. I tego się nie załatwia pstryknięciem palcem.
      Zdecydowanie podpisuję się pod tymi kompleksami wywołanymi kulturą obrazkową! Ja też je mam. I to nie jest lenistwo. I jestem aktywna, ćwiczę, ale nigdy nie będę tak idealna, jak panny z pornoli albo z okładki gazety.
      Ja nie generalizuję - facetom prawa do kompleksów nie odbieram!:)
      A większy pociag do filmów niż do partnerki/partnera nie ma nic wspólnego z łączeniem się w pary. Ludzie najpierw się łączą, potem przychodzi jakaś rutyna i znudzenie, i zaczynają wchodzić w świat wirtualny. To się nie dzieje w momencie poznania:)

      Usuń
  2. Bardziej chodziło mi o to, że zanim omawiana wirtualizacja wkroczy w światło dzienne, w klepsydrze przesypią się tony piasku.

    Kiedyś padło bardzo dobre stwierdzenie "Jakie dobro jest uważane za budzące największą sprzedaż? - chleb. A co sprzedaje się jeszcze lepiej? - porno".
    Porno jest bardzo dochodowym interesem i o ile na początku faktycznie było tworzone z myślą o kobietach, w tej chwili wygląda to już nieco inaczej. Ten rynek, jak każdy inny, dostosowuje się do każdego osobnika.

    Ale zdajesz sobie sprawę, że 'presja' działa w obie strony? W topowych reklamach, obok modelek, prezentowani są faceci, którzy z takimi ciałem na pewno się nie urodzili. Identycznie jest z porno. Pomijam kwestie Photoshop'a(PS), bo tutaj od podszewki wiem jakie są cyrki.
    I na chwilę pozostańmy przy tym ostatnim(PS) - kobiety i faceci chociaż w minimalnym stopniu wiedzą, że jest tam ogrom fałszerstwa. I to tworzy paradoks, bo skoro wiedzą, to dlaczego i tak pokładają w tym wiarę? Jeszcze inną kwestia jest też fakt, że faceci do kompleksów się nie przyznają.

    Bardziej pasowałoby mi 'surowo' niż 'kategorycznie'. A co do dalszej kwestii - pieniądz, czas i siła również dotyczy mężczyzn. I tutaj głównie rozbija się o chęci i świadomość wielu wyrzeczeń. Utrzymywanie się w formie nie wymaga ogromnej ilości czasu. Jasne, poświęcasz go odrobinę więcej, wtedy proporcjonalnie efekty też masz lepsze. Ale wszystko jest do osiągnięcia, jeżeli się do tego odpowiednio zabierzemy.
    A dlaczego mówię o chęciach - w większości przypadków wśród znanych mi kobiet/dziewczyn sytuacja sprowadza się do: "- Hm. Chciałabym tak wyglądać... - To dlaczego jeszcze się nie zabrałaś? - A bo bym musiała...." i dalej leci szereg ‘usprawiedliwień’.
    Mówisz o wsparciu ze strony partnera - partner, który nie potrafi wesprzeć i dopomóc ciepłym słowem, to przeważnie osoba, która sama nie doświadcza wysiłku(pod jakąkolwiek postacią). Jeżeli zaś nie otrzymuje się wsparcia od osoby(z którą jesteśmy i która poniekąd jest za to odpowiedzialna) to po co z nią być? To pokazuje, że dokonaliśmy błędu na płaszczyźnie wyboru.

    Podejrzewam, że za film się nie zabierzesz - zatem zdradzę ten wielki sekret. Faceci z produkcji negliżowych robią sobie zastrzyki w te specjalne miejsce z testosteronem ; ]

    Oj ma wiele wspólnego - bo jeżeli dla kogoś rozwiązaniem na rutynę jest sięgnięcie po produkcję pornograficzną, to chyba jest coś w tym wszystkim nie tak i ostatecznie partner/partnerka jest mi niepotrzebny/niepotrzebna.

    Gent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie planuję udziału w produkcjach porno:D (kto by mnie tam chciał?!:P) Żartuję of course, ale oczywiście miałam zawsze świadomość, że w filmikach zarówno kobiety jak i faceci są, że tak powiem, napompowani;)
      Niestety, trochę takich przypadków znam, gdzie porno jest rozwiązaniem na rutynę, ludzie się od siebie oddalają itp itd. Mi w tym wpisie bardziej jednak chodziło o ten moment, gdy porno ogląda facet, zajmuje się realną partnerką, ale jej to mimo wszystko ( to porno) bardzo przeszkadza. Tak bardzo częto bywa.
      I byłoby pięknie, gdyby związki wyglądały tak, jak je przedstawiasz. Ciepłe słowa, wsparcie, motywacja itd. Niestety, na wieeelu moich znajomych, taki układ funkcjonuje na bieżąco w dwóch-trzech parach...

      Usuń
    2. Widzę, że kwestie niewygodne pominęłaś ; ]

      Wiem do czego zmierzałaś, ale ten temat wymaga poruszenia kwestii, o których akurat wspomniałem. Gdzie mimo wszystko to dla mnie jest i tak chore.
      Jeżeli porno jest formą na rutynę już w związku, oznacza to, że takie rozwiązania musiały pojawić się już wcześniej. I obojętnie z której strony to się ujawnia(partner/partnerka) - takie osoby nie powinny pchać się do relacji międzyludzkich, bo są zwyczajnie toksyczne. Pierwsze co powinny uznać za priorytet - ułożenie spraw w głowie.
      Mam taką scenkę w myślach "Kochanie...zajmij się mną, a nie oglądasz porno..." - przecież to absurdalne.

      Związki powinny tak wyglądać, a jeżeli jest inaczej-wówczas nie mają prawa bytu. A jak sama widzisz - prawowity układ to coś rzadko spotykanego, plus u Ciebie też musiało być coś ‘nie tak’.
      Żeby nie zarzucono mi, jakoby byłbym 'nagowyrazowy' - rodzina wywiera presję na zasadzie "Dlaczego nie jesteś w związku?" - po co mam się pakować w coś, jeżeli już od początku wiem, że z daną osobą nie będzie to funkcjonowało tak jak powinno, a tym samym będzie tożsame ze stratą czasu obu stron?

      Gent.

      Usuń
    3. Nie jest tak, że kwestie niewygodne omijam:) Dla mnie nie ma tematów niewygodnych! Po prostu teraz piszę tak 'z doskoku' i odpowiedziałam spontanicznie, ale obiecuję przeanalizować dogłębniej to, co napisałeś;-)
      Ja mam, delikatnie mówiąc, średnie doświadczenia. Dlatego jestem singielką;) Wiesz Gent, gdyby ludzie byli tak mądrzy i nie pakowaliby się w destrukcyjne związki bez przyszłości...eh, lżej by się wielu osobom żyło. A jest jak jest - różne rzeczy decydują o wyborze partnera, a czasem człowiek jest emocjonalnie 'przywiązany' do kogoś, nawet gdy ta druga strona ma zlewkę i ogląda pornole. No tacy są ludzie, cóż ja sama biedna na to poradzę?!:D

      Usuń
    4. "Dla mnie nie ma tematów niewygodnych!" - pora na coś, czego kobiety nie znoszą...punktujesz Justyno ; ]

      Wiesz Justyno, tutaj nawet nie chodzi o samo doświadczenie. Ludzie po prostu stali się prości, łatwi do przewidzenia, tendencyjni, BEZ PASJI, szarzy i nijacy. Ani nie jest to pociągające, a i dodatkowo są jak otwarta księga o oklepanej fabule bez polotu. Stąd mam na tyle krytyczne zdanie.

      Przyjmując postawę inteligentnego egoizmu - ludzie byliby mądrzejsi, gdyby chociaż odrobinę szanowali swój czas. Już nawet olejmy sprawę cudzego. Durnymi postępowaniami marnujemy coś, co mamy najcenniejsze w życiu. A przecież – ponoć – chodzi o to, żeby mimo wszystko kolekcjonować te najciekawsze chwile.

      Co możesz poradzić? Bądź na tyle mądra i sama się w podobne idiotyzmy nie pakuj ; ]
      Spędzić czas z kimś, kto bardziej ceni sobie pornole - toż to nawet brzmi żałośnie ; ]

      Odpisujesz z doskoku - a u mnie wreszcie był chociaż lekko wolny poranek, który notabene 'poświęciłem' Tobie, zatem możemy uznać, że jesteśmy kwita, bądź 'jesteś mi dłużna na przyszłość' odrobinę więcej uwagi ; ]

      Gent.

      Usuń
    5. Tyle mogę dodać, że się zgadzam w stu procentach z tym, co napisałeś powyżej;-)

      Usuń
    6. Skoro odgórnie się zgadzasz, przyjmujemy za słuszne rozwiązanie: " 'jesteś mi dłużna na przyszłość' odrobinę więcej uwagi" ; ]

      Gent.

      Usuń
  3. Poprawka:
    Oj ma wiele wspólnego - bo jeżeli dla kogoś rozwiązaniem na rutynę jest sięgnięcie po produkcję pornograficzną, to chyba jest coś w tym wszystkim nie tak i ostatecznie partner/partnerka jest IM niepotrzebny/niepotrzebna.

    Gent.

    OdpowiedzUsuń